poniedziałek, 4 stycznia 2010

końcowy na dziś wpis brzmi:

jakaś dziwna muza pogina na 3ce..coś co nigdy nie ujrzałoby światła dziennego gdyby nie 3 w nocy w życzliwej stacji radiowej..za dużo gitar. gitary już dziś nikogo "nie biorą", co innego altówka. Znam kilka osób, które dały by sobie za nią rękę uciąć..żeby jej już nigdy nie usłyszeć.
A serio..co innego minimalna elektronika, która współczesnym wykonawcom stwarza poczucie gadania w pustym, ale pięknym pokoju. Taki skandynawski design, chłodny i niewidoczny. Tego dziś się słucha, to wrażenie pustego pokoju chyba najbardziej dociera do dzisiejszych odbiorców. Barokowe, przepełnione brzmienia gitar czasów sprzed internetu, w dobie sukcesu oraz szczytu jego kontestacji stały się kolejnym wariantem łaciny dla miłośników muzycznej lingwistyki..
Szkoda, bo wiele wrażliwych talentów ukształtowało się w tamtych czasach, niestety na ten pociąg już się spóźnili. Następny nie nadjedzie. Chyba, że przejdą na inny peron..
Na dworcu w Gdańsku Głównym przejście na inny peron to stały rytuał dotarcia do najbliższej kolejki SKM. Więc jednak szansa jakaś jest..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz