Natura mnie wyposażyła w pewien rodzaj wyobraźni, który tworzy specyficzne marzenia senne.
Łączą w sobie i symbolikę i piękno. Czasami miewam tzw sen o końcu świata. Chciałbym o dziwo pominąć psychoanalityczny wątek tej sprawy a skupić się jej na zewnętrznych walorach. Otóż tym razem historia dzieje się gdzieś czyli nigdzie czyli w miejscu będącym swobodnym skupiskiem dat i miejsc życia. Istnieje w nim jakaś społeczność, która posiada jakiś poziom cywilizacyjny. W dzisiejszej odsłonie zostaliśmy bardzo nagle poinformowani o mającym nadejść trzęsieniu ziemi wobec czego moja niezdefiniowana "paczka" ludzi zaczęła się przygotowywać do czegoś w rodzaju ucieczki. Była późna noc (nie dziwne, przecież właśnie jest późna noc). Mieszkanie przypominało moje najdawniejsze mieszkanie życia, było tam kilka osób. Zaczęliśmy swego rodzaju odliczanie po którym każdy miał uciec, być może bardzo daleko (w grę wchodziły opcje dalekich lotów) być może tuż tuż, w zależności kto na co się zdecydował. Start!
Okazało się, że stara altówka z moimi smyczkami jest..."gdzieś" więc z nową altówką w ręku i plecakiem czyli absolutnym minimum przetrwania jako istota humanistyczna biegnę. Jest gwar, pełno ludzi, decyduję się pobiec do miasta na poziomie "- 1". Zresztą taki był komunikat z głośników. Biegnę dalej w poszukiwaniu kryjówki, nawet wołam kogoś ze swoich, żeby za mną pobiegł. Nikt mnie nie słyszy, każdy ma swój plan na ciuciubabkę z kataklizmem. Udałem się do wielkiej podziemnej hali na podobieństwo Zionu z Matrixa jednak infrastrukturę jego, w miejsce futurystycznych, urzekających swoją surowością elementów, stanowią komunistyczne 4-piętrowe bloki. Otwieram piwnicę jednego z nich tam niedaleko od siebie kładę mój dobytek, spuściznę (altówkę i plecak, że przypomnę) i wtedy się zaczyna..
Półmrok, dźwięki dochodzące z góry są niezbyt wyraźne, czekam..
Pojawia się drżenie ziemi, jest co raz większe, obserwuję halę, wygląda jak mające się zaraz zawalić podziemne węglowe ogromne wyrobisko. Pojawia się też myśl, że może ta hala wytrzyma. Wtedy pojawia się dźwięk nieuchronnego.... Właśnie, Dźwięk Nieuchronnego..
Gdybym był kompozytorem to pewnie na wzór biednego Tartiniego siadałbym właśnie do profesjonalnego komputera, otworzył jakiego ProToolsa i szukał tego dźwięku. Z racji iż kompozytorem jednak nie jestem postaram się ten dźwięk naszkicować "łopatą".
Były to dwie oktawy E subkontra- E kontra- E wielkie. Dolna partia była lungą, środkowa była ciągiem szybkich 32-jek leggiero. Górna oktawa pojawiała się i znikała, wszystko w obrębie wstrząsającego mezzo piano.. Pomiędzy tym splotem pojawiały się odgłosy odrywania się warstw skalnych, takie głuche i ciche. Nie dlatego, że słabe, ale prawdopodobnie zbliżające się z bardzo dalekiej odległości czy głębokości. Nieuchronne nadchodziło wielkimi krokami..
I tu niestety się wybudziłem, rażony trwogą i powagą sytuacji.
Trwoga ta była bardzo pierwotna co przypomina mi podobny sen sprzed 12 lat gdzie głośniki miłym kobiecym głosem informowały w podobnych okolicznościach: "proszę pozostać w swoich domach, wasze domy będzie mogli opuścić dopiero po waszej śmierci. Rozumiecie? PO WASZEJ ŚMIERCI!!!!"
ale o tym śnie przy innej okazji.
wtorek, 23 marca 2010
niedziela, 14 marca 2010
Szopenada 2010
Instrumentem Chopina do osiągnięcia sławy był fortepian. Dla niektórych artystów instrumentem do osiągnięcia sławy jest dziś Chopin. Szopenada 2010 trwa w najlepsze, a co z tego pozostanie na dłużej, czas pokaże.
środa, 20 stycznia 2010
Jadąc wiecznie spóźniającym się autobusem nr 34 wpadłem na iście głupi pomysł zdefiniowania pojęcia "chałtura". Jako, że towarzyszy naszemu zawodowi niemal od zawsze warto poświęcić jej nieco więcej metodologii.
Można założyć tezę, że właśnie chałturnictwo jest najstarszym zawodem świata. Wszakże powodem do pierwszego seksu za pieniądze mogła być właśnie impreza z muzyką na żywo - również za pieniądze.
1. Chałtura - miejsce oraz sposób wykonywania zawodu muzyka klasycznego w sytuacji kiedy praca w profesjonalnym odtwarzaniu dzieł sztuki w tym zakresie nie przynosi pokładanych rezultatów finansowych.
2. Kotlet - miejsce charakteryzujące się zwiększoną ilością kotletów przypadających na osobę z muzyką na żywo w tle
3. Chałturniczy - rzemieślnik wykonujący chałturę. Chałturniczy dzielą się na stażystów, młodszych chałturniczych, starszych chałturniczych i mistrzów chałturnictwa.
O przyjęciu do cechu chałturniczych decyduje zdobycie odpowiedniego doświadczenia.
Stażysta - ma za sobą 1-2 chałtury w temperaturze od 20 do 25 st. C. bez przynoszenia własnego pulpitu i z gotówką wypłaconą najpóźniej tuż po chałturze.
Młodszy Chałturniczy - ma za sobą 1-2 chałtury w temperaturze od 15 do 30 st. z własnym pulpitem i oczekiwaniem na przelew bądź gotówkę do max 5 dni.
Starszy Chałturniczy - 1-2 chałtury pod gołym niebem w temperaturze od 10 - 33 stopni umiejący grać z futerału, pilnujący miejsca na ulicy dla zespołu co najmniej od 7 rano, czekający na zapłatę za jedną z chałtur do 21 dni
Mistrz Chałturnictwa - 1 do 2 chałtur pod gołym niebem w trakcie ulewy w temperaturach od 0-40 st. grający bez nut, po zamknięciu drzwi przez zamawiającego, pilnujący miejsca na ulicy dla zespołu od 22giej dnia poprzedniego. Mile widziane jest wykonanie co najmniej jednej chałtury w miejscu oddalonym o więcej niż 500 km od miejsca zamieszkania z powrotem do domu tego samego dnia. Ważnym elementem jest biegłość w zamianie trybów dur-moll w zależności od charakteru uroczystości (śluby, pogrzeby). Mistrz Chałturnictwa powinien mieć za sobą co najmniej 1 nie zapłaconą nigdy chałturę jak również posiadać doświadczenie w ściąganiu należności. Doświadczony mistrz ma za sobą kilka chałtur o nietypowym przeznaczeniu np. otwarcie budki telefonicznej oraz granie we fraku dla jednej tylko osoby zamawiającego.
Poniżej słowotwórstwo związanej z pojęciem Chałtura
Chałt - skrót od chałtura
Chałtournee - ciąg kilku chałtur w jednym dniu
Św. miCHAŁ - patron chałturniczych
Chał-Tour - biuro pośrednictwa chałtur wyjazdowych
Chała - opcjonalna nazwa innej, konkurencyjnej dla chałtury formy - koncertu
Mam nadzieję, że udało mi się stworzyć podwaliny nauki jaką niewątpliwie jest Chałturnictwo. Bardzo proszę o komentarze i uzupełnienia.
Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca
Można założyć tezę, że właśnie chałturnictwo jest najstarszym zawodem świata. Wszakże powodem do pierwszego seksu za pieniądze mogła być właśnie impreza z muzyką na żywo - również za pieniądze.
1. Chałtura - miejsce oraz sposób wykonywania zawodu muzyka klasycznego w sytuacji kiedy praca w profesjonalnym odtwarzaniu dzieł sztuki w tym zakresie nie przynosi pokładanych rezultatów finansowych.
2. Kotlet - miejsce charakteryzujące się zwiększoną ilością kotletów przypadających na osobę z muzyką na żywo w tle
3. Chałturniczy - rzemieślnik wykonujący chałturę. Chałturniczy dzielą się na stażystów, młodszych chałturniczych, starszych chałturniczych i mistrzów chałturnictwa.
O przyjęciu do cechu chałturniczych decyduje zdobycie odpowiedniego doświadczenia.
Stażysta - ma za sobą 1-2 chałtury w temperaturze od 20 do 25 st. C. bez przynoszenia własnego pulpitu i z gotówką wypłaconą najpóźniej tuż po chałturze.
Młodszy Chałturniczy - ma za sobą 1-2 chałtury w temperaturze od 15 do 30 st. z własnym pulpitem i oczekiwaniem na przelew bądź gotówkę do max 5 dni.
Starszy Chałturniczy - 1-2 chałtury pod gołym niebem w temperaturze od 10 - 33 stopni umiejący grać z futerału, pilnujący miejsca na ulicy dla zespołu co najmniej od 7 rano, czekający na zapłatę za jedną z chałtur do 21 dni
Mistrz Chałturnictwa - 1 do 2 chałtur pod gołym niebem w trakcie ulewy w temperaturach od 0-40 st. grający bez nut, po zamknięciu drzwi przez zamawiającego, pilnujący miejsca na ulicy dla zespołu od 22giej dnia poprzedniego. Mile widziane jest wykonanie co najmniej jednej chałtury w miejscu oddalonym o więcej niż 500 km od miejsca zamieszkania z powrotem do domu tego samego dnia. Ważnym elementem jest biegłość w zamianie trybów dur-moll w zależności od charakteru uroczystości (śluby, pogrzeby). Mistrz Chałturnictwa powinien mieć za sobą co najmniej 1 nie zapłaconą nigdy chałturę jak również posiadać doświadczenie w ściąganiu należności. Doświadczony mistrz ma za sobą kilka chałtur o nietypowym przeznaczeniu np. otwarcie budki telefonicznej oraz granie we fraku dla jednej tylko osoby zamawiającego.
Poniżej słowotwórstwo związanej z pojęciem Chałtura
Chałt - skrót od chałtura
Chałtournee - ciąg kilku chałtur w jednym dniu
Św. miCHAŁ - patron chałturniczych
Chał-Tour - biuro pośrednictwa chałtur wyjazdowych
Chała - opcjonalna nazwa innej, konkurencyjnej dla chałtury formy - koncertu
Mam nadzieję, że udało mi się stworzyć podwaliny nauki jaką niewątpliwie jest Chałturnictwo. Bardzo proszę o komentarze i uzupełnienia.
Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca
poniedziałek, 4 stycznia 2010
końcowy na dziś wpis brzmi:
jakaś dziwna muza pogina na 3ce..coś co nigdy nie ujrzałoby światła dziennego gdyby nie 3 w nocy w życzliwej stacji radiowej..za dużo gitar. gitary już dziś nikogo "nie biorą", co innego altówka. Znam kilka osób, które dały by sobie za nią rękę uciąć..żeby jej już nigdy nie usłyszeć.
A serio..co innego minimalna elektronika, która współczesnym wykonawcom stwarza poczucie gadania w pustym, ale pięknym pokoju. Taki skandynawski design, chłodny i niewidoczny. Tego dziś się słucha, to wrażenie pustego pokoju chyba najbardziej dociera do dzisiejszych odbiorców. Barokowe, przepełnione brzmienia gitar czasów sprzed internetu, w dobie sukcesu oraz szczytu jego kontestacji stały się kolejnym wariantem łaciny dla miłośników muzycznej lingwistyki..
Szkoda, bo wiele wrażliwych talentów ukształtowało się w tamtych czasach, niestety na ten pociąg już się spóźnili. Następny nie nadjedzie. Chyba, że przejdą na inny peron..
Na dworcu w Gdańsku Głównym przejście na inny peron to stały rytuał dotarcia do najbliższej kolejki SKM. Więc jednak szansa jakaś jest..
jakaś dziwna muza pogina na 3ce..coś co nigdy nie ujrzałoby światła dziennego gdyby nie 3 w nocy w życzliwej stacji radiowej..za dużo gitar. gitary już dziś nikogo "nie biorą", co innego altówka. Znam kilka osób, które dały by sobie za nią rękę uciąć..żeby jej już nigdy nie usłyszeć.
A serio..co innego minimalna elektronika, która współczesnym wykonawcom stwarza poczucie gadania w pustym, ale pięknym pokoju. Taki skandynawski design, chłodny i niewidoczny. Tego dziś się słucha, to wrażenie pustego pokoju chyba najbardziej dociera do dzisiejszych odbiorców. Barokowe, przepełnione brzmienia gitar czasów sprzed internetu, w dobie sukcesu oraz szczytu jego kontestacji stały się kolejnym wariantem łaciny dla miłośników muzycznej lingwistyki..
Szkoda, bo wiele wrażliwych talentów ukształtowało się w tamtych czasach, niestety na ten pociąg już się spóźnili. Następny nie nadjedzie. Chyba, że przejdą na inny peron..
Na dworcu w Gdańsku Głównym przejście na inny peron to stały rytuał dotarcia do najbliższej kolejki SKM. Więc jednak szansa jakaś jest..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)